"Zajęcia kobiet" to skrócona wersja przemówienia Virginii Woolf wygłoszonego 21 stycznia przed członkiniami Narodowego Stowarzyszenia na rzecz Kobiet. Dzień przed tym napisała w swoim dzienniku: "Przed chwilą, w kąpieli, przyszła mi do głowy całkowicie nowa książka - część druga >>Własnego Pokoju<< - o życiu seksualnym kobiet: nazwę ją >>Zajęcia kobiet<<, może - jakie to ekscytujące!" Ponad półtora roku później, 11 października 1932 roku, Virginia zaczęła pisać nową książkę: "PARGITEROWIE: Esej bazujący na gazecie przeczytanej w drodze do Londynu, do Narodowego Stowarzyszenia na rzecz Kobiet". "Pargiterowie" ostatecznie ewoluowali w "Lata" i zostali opublikowani w 1937 r. Drugą częścią "Własnego Pokoju" stały się "Trzy Gwinee" (1938), a ich roboczy tytuł brzmiał "Zajęcia kobiet".

Esej tutaj zamieszczony koncentruje się na wiktoriańskim duchu znanym jako Anioł Domu (zapożyczone od wiersza Coventry Patmore, celebrującego domowe szczęście) - tą bezinteresowną, poświęcającą się kobietą z dziewiętnastego wieku której celem w życiu było łagodzenie, schlebianie i dogadzanie męskiej połowie społeczeństwa. "Zabicie Anioła Domu" pisała Virginia Woolf, "jest częścią pisarstwa kobiet." To było proroctwo; nawet dziś kobiety, nie tylko literatki, ale także pracujące w innych zawodach, są zaangażowane w tę zabójczą walkę o społeczne i ekonomiczne równouprawnienie.
- Mitchell A. Leaska

Gdy wasza pani sekretarz zaprosiła mnie do was, powiedziała, że wasze Stowarzyszenie zajmuje się zatrudnieniem kobiet i zasugerowała, że mogę powiedzieć coś o moich doświadczeniach zawodowych. To prawda, że jestem kobietą; to prawda, że pracuję; lecz jakie miałam doświadczenia zawodowe? Trudno powiedzieć. Zajmuję się literaturą; w tej profesji jest mniej doświadczeń dla kobiet niż w jakiejkolwiek innej, z wyłączeniem sceny - mniej, to znaczy szczególnych dla kobiet. Ta ścieżka została przetarta lata temu - przez Fanny Burney, Aphrę Behn, Harriet Martineau, Jane Austen, George Eliot - wiele sławnych kobiet i jeszcze więcej nieznanych i zapomnianych było przede mną, przetarło szlak i ułatwiło mi drogę. Gdy zaczynałam pisać napotykałam niewiele przeszkód. Pisanie jest godnym i nieszkodliwym zajęciem. Skrobanie piórem nie burzy spokoju rodzinnego. Nie żąda wyrzeczeń od rodzinnego budżetu. Za szesnaście pensów można kupić wystarczająco dużo papieru by spisać wszystkie sztuki Shakespeare'a - jeśli ktoś ma taką zachciankę. Pianina, modelki, Paryż, Wiedeń, Berlin, panowie i panie nie są niezbędni pisarzowi. Niewielkie koszta są, wobec tego, przyczyną dla której kobiety odniosły sukces w tej dziedzinie znacznie wcześniej niż w jakichkolwiek innych.

Moja historia jest prosta. Musicie sobie jedynie wyobrazić dziewczynę w pokoju z piórem w ręku. Musiała nim poruszać od lewej do prawej - od dziesiątej do pierwszej po południu. Zdała sobie wtedy sprawę, że może zrobić coś łatwego i niewymagającego - złożyć kilka stron, wsunąć do koperty, nakleić znaczek i wrzucić do czerwonej skrzynki na rogu. Wtedy stałam się dziennikarką; mój wysiłek został nagrodzony pierwszego dnia następnego miesiąca - był to dzień pełen chwały - gdy otrzymałam list od redaktora zawierający czek opiewający na jeden funt, dziesięć szylingów i sześć pensów. By zobrazować wam jak mało zasługiwałam na miano kobiety pracującej, jak mało wiedziałam o trudnościach takiego życia, muszę przyznać że zamiast wydać tę sumę na chleb i masło, czynsz, buty i pończochy lub rachunek u rzeźnika, kupiłam kota - pięknego kota, persa, który wkrótce stał się przyczyną bardzo nieprzyjemnych dyskusji z sąsiadami.

Cóż mogło być prostsze od pisania artykułów i kupna perskiego kota za zyski? Zaczekajcie jednak chwilę. Artykuły muszą być o czymś. Mój był, pamiętam, o powieści sławnego człowieka. Gdy pisałam tę recenzję zdałam sobie sprawę, że jeśli chcę pisać o książkach muszę stoczyć walkę z pewnym duchem. Tym duchem była kobieta, a gdy poznałam ją lepiej nazwałam ją po bohaterce znanego wiersza, Aniołem Domu. To ona stawała między mną a moim papierem, gdy pisałam recenzje. To ona przeszkadzała mi i marnowała mój czas, torturowała mnie do tego stopnia, że ją w końcu zabiłam. Te z was, które pochodzą z młodszego i weselszego pokolenia, mogły o niej nie słyszeć - możecie nie wiedzieć, co mam na myśli mówiąc o Aniele Domu. Opiszę ją pokrótce. Była nieskończenie współczująca. Była nieustająco czarująca. Była kompletnie bezinteresowna. Specjalizowała się w trudnej sztuce rodzinnego życia. Poświęcała się każdego dnia. Jeśli na obiad był kurczak, ona wybierała nogę; jeśli był przeciąg, ona w nim siadała - w skrócie nigdy nie miała swojego zdania czy upodobań, dopasowywała się do zdań i upodobań innych. Ponadto - muszę to rzec - była czysta. Jej czystość miała być jej urodą - jej rumieńce, wspaniały wdzięk. W tamtych dniach - ostatnich dniach królowej Wiktorii - każdy dom miał swojego Anioła. Gdy zaczęłam pisać napotkałam ją już przy pierwszych słowach. Cień jej skrzydeł padł na papier; usłyszałam szelest jej spódnic. Gdy wzięłam pióro w dłoń by napisać recenzję powieści sławnego mężczyzny, ona stanęła za mną i szepnęła: "Kochanie, jesteś młodą kobietą. Piszesz o książce autorstwa mężczyzny. Bądź współczująca; bądź łagodna, schlebiaj; zwódź; użyj wszystkich zdolności naszej płci. Nigdy nie pozwól nikomu na domysły, że masz własne zdanie. Bądź czysta ponad wszystko." Chciała kierować moim piórem. A ja zrobiłam coś, za co jestem sobie wdzięczna, chociaż wdzięczność należy się moim wielkim przodkom którzy pozostawili mi pewną sumę pieniędzy - powiedzmy pięćset funtów rocznie? - tak, że nie musiałam polegać wyłącznie na moim uroku. Odwróciłam się i pochwyciłam ją za gardło. Chciałam ją zabić. Jeśli będę za to sądzona, powiem, że to było w mojej samoobronie.

Jeśli bym jej nie zabiła, ona by zabiła mnie. Wyrwałaby serce z mojego pisania. Odkryłam bowiem, przykładając pióro do papieru, że nie można napisać recenzji powieści nie mając swojego zdania, bez wyrażenia tego, co myślisz, że jest prawdą o ludzkich relacjach, moralności, płci. Wszystkie te pytania, według Anioła Domu, nie mogą być zadawane otwarcie i bez skrępowania przez kobiety; one muszą uwodzić, łagodzić spory, muszą - mówiąc brutalnie - kłamać, by odnieść sukces. Toteż kiedykolwiek czułam cień jej skrzydeł lub jej aureola oświetlała moją stronę rzucałam w nią kałamarzem. Trudno ją zabić. Jej fikcyjna natura była jej wielkim atutem. Znacznie trudniej zabić ducha niż rzeczywistość. Powracała zawsze gdy wydawało mi się, że pozbyłam się jej. Schlebiam sobie że w końcu ją zabiłam, lecz walka była ciężka; zajęła mnóstwo czasu który lepiej bym spożytkowała ucząc się greki; lub wędrując po świecie w poszukiwaniu przygód. Lecz to było prawdziwe doświadczenie; doświadczenie które musi spotkać każdą pisarkę tamtych czasów. Zabicie Anioła Domu jest częścią pisarstwa kobiet.

Wracając do mojej historii. Anioł Domu był martwy; co dalej? Można powiedzieć, że to zwykły, pospolity obrazek - młoda kobieta w pokoju, z kałamarzem. Innymi słowy, teraz, gdy pozbyła się fałszu, ta młoda kobieta musiała być wyłącznie sobą. Och, lecz czymże jest "wyłącznie ona"? To znaczy, kim jest kobieta? Zapewniam was, do dziś nie wiem. Nie wierzę że wiecie. Nie wierzę, że którakolwiek może wiedzieć dopóki nie wyrazi się w każdych sztukach i profesjach dostępnych ludzkiej istocie. To jest jeden z powodów dla którego tu przybyłam, do was, które jesteście w trakcie pokazywania kim jest kobieta, które jesteście w trakcie dostarczania nam, poprzez wasze porażki i sukcesy, tej niezwykle istotnej informacji.

Kontynuując moją opowieść o doświadczeniach zawodowych. Zarobiłam funt, dziesięć szylingów i sześć pensów za moją pierwszą recenzję i za to kupiłam sobie perskiego kota. Potem stałam się ambitna. Kot perski jest bardzo miły, powiedziałam, lecz nie wystarcza. Muszę mieć samochód. I wtedy stałam się powieściopisarką - to bardzo dziwne, ludzie dadzą ci samochód jeśli opowiesz im historię. Jest to tym dziwniejsze, że nie ma nic równie rozkosznego jak opowiadanie historii. Znacznie przyjemniej pisać powieści niż recenzje. A także, jeśli mam być posłuszna waszej sekretarce, muszę opowiedzieć wam o moim doświadczeniu. Aby je zrozumieć, musicie wyobrazić sobie stan umysłu powieściopisarza. Mam nadzieję, że nie zdradzę wam żadnego sekretu zawodu gdy powiem wam, że największym pragnieniem powieściopisarza jest bycie tak nieprzytomnym jak to tylko możliwe. Musi się wprowadzić w stan nieustannego letargu. Chce, by życie płynęło cicho i regularnie. Chce widywać te same twarze, czytać te same książki, robić te same rzeczy dzień po dniu, miesiąc po miesiącu, gdy pisze, żeby nic nie zniszczyło iluzji w której żyje - aby nic nie przeszkadzało i nie niepokoiło węszenia, kręcenia się, pędów, uników i niezwykłych odkryć tego bardzo wstydliwego i ulotnego ducha, wyobraźni. Podejrzewam że ten stan jest jednakowy dla mężczyzn i kobiet. Chcę, byście wyobraziły sobie mnie, w transie, piszącą powieść. Chcę, byście wyobraziły sobie dziewczynę z piórem w ręku, który przez minuty i godziny nie nurza się w kałamarzu. Obraz, który przychodzi do mojego umysłu gdy myślę o tej dziewczynie to wędkarz pogrążony w marzeniach na brzegu wielkiego, głębokiego jeziora z wędką nad wodą. Pozwoliła swojej wyobraźni sprawdzić każdy kamień i załamanie świata, który leży, rozmyty, w głębinach naszej nieświadomości. I oto przyszło doświadczenie, które, uważam, jest znacznie częstsze u kobiet niż mężczyzn. Lina uciekła przez jej palce. Jej wyobraźnia ruszyła. Przeszukała jeziora, głębiny, ciemne miejsca w których wielkie ryby ucinają sobie drzemki.

I nagle huk. Eksplozja. Piana i zdezorientowanie. Wyobraźnia wpadła na coś twardego. Dziewczyna została wyrwana ze swojego snu. Była w stanie ostrej i trudnej do zniesienia rozpaczy. Mówienie czegokolwiek o jej ciele, o pasjach bez pojęcia o tym co myślała nie przystoi kobiecie. Mężczyźni, mówił jej rozsądek, byliby zszokowani. Świadomość tego - co mężczyźni by powiedzieli o kobiecie która mówi prawdę o swoich pasjach wyrwała ją z artystycznej utraty świadomości. Nie mogła już pisać, trans się zakończył. Jej wyobraźnia już nie pracowała. To chyba bardzo znane doświadczenie pośród kobiet pisarzy - są zablokowane przez niezwykłą konwencjonalność drugiej płci. Mimo że mężczyźni pozwalają sobie na wielką wolność, wątpię że zdają sobie sprawę czy potrafią kontrolować surowość z którą potępiają taką wolność u kobiet.

Oto, całkowicie szczerze, opowiedziałam wam o moich dwóch własnych doświadczeniach. To były dwie przygody z mojego życia zawodowego. Pierwsza - zabicie Anioła Domu - myślę, zakończona. Zginęła. Lecz druga, opowiedzenie prawdy o moich doświadczeniach cielesnych, nie jest zakończona. Wątpię, żeby jakakolwiek kobieta ją zakończyła. Przeszkody jakie stoją na naszej drodze są wciąż potężne - a jednocześnie bardzo trudne do określenia. Na pozór, co jest trudniejszego od pisania książek? Patrząc z zewnątrz, jakie przeszkody napotykają kobiety których mężczyźni nie mają na swojej drodze? Z naszego punktu widzenia sprawa jest inna; jest wiele duchów które ona musi pokonać, wiele uprzedzeń do zwalczenia. Minie wiele czasu nim kobieta będzie mogła usiąść i napisać książkę bez napotkania żadnego ducha do zgładzenia, kamienia o który się rozbije. A jeśli tak jest w literaturze, profesji najbardziej dostępnej dla kobiet, to jak jest w innych, w które dopiero wchodzimy?

To są pytania które chciałabym wam zadać. W istocie, jeśli położyłam nacisk na moje doświadczenia, to dlatego że myślę, że są również wasze, pomimo że w innej formie. Nawet jeśli droga teoretycznie stoi przed nami otworem - gdy nic nie stoi na przeszkodzie by kobieta została lekarzem, prawnikiem, urzędnikiem - jest wiele duchów i przeszkód które majaczą na horyzoncie. Uważam że trzeba o nich mówić i określić; tylko tak możemy dzielić trud i rozwiązywać problemy. Poza tym, musimy mówić o naszych celach i środkach o które walczymy, dla których walczymy z tymi ogromnymi przeszkodami. Te cele nie mogą być uznawane za nienaruszalne; musimy nieustannie o nich mówić, kwestionować, badać. Zdobyłyście pokoje we własnych domach którymi do tej pory władali wyłącznie mężczyźni. Jesteście w stanie, nie bez wielkiej pracy i wysiłku, opłacać swój czynsz. Zarabiacie swoje pięćset funtów rocznie. Ta wolność to dopiero początek - pokój jest wasz, lecz wciąż jest pusty. Musicie go umeblować; udekorować; dzielić. Jak go umeblujecie, jak udekorujecie? Z kim go będziecie dzielić i na jakich zasadach? To są, myślę, bardzo ważne pytania nad którymi należy się pochylić. Po raz pierwszy w historii możecie je zadawać; po raz pierwszy możecie decydować, jakie zostaną udzielone odpowiedzi. Chciałabym zostać i porozmawiać zarówno o pytaniach jak i odpowiedziach, lecz mój czas się skończył. Muszę znikać.