Czwartek 3 lipca, 1919

Istotne fakty są takie, że prócz Round House posiadamy także Monks House w Rodmell wraz z trzema czwartymi akra ziemi. Jesteśmy właścicielami Monks House (piszę tę oto nazwę niemal po raz pierwszy, a mam nadzieję napisać ją jeszcze tysiące razy, zanim się zdezaktualizuje) już na zawsze. A rzecz miała się następująco. Kiedy w zeszły czwartek szliśmy stromą drogą ze stacji w Lewes, żeby się przyjrzeć naszemu Round House, oboje przeczytaliśmy plakat wystawiony na ścianie domu aukcyjnego. "Nr 1: Monks House w Rodmell. Dom w starym stylu na działce o powierzchni trzech czwartych akra do sprzedania wraz z ruchomościami". "To dokładnie by nam odpowiadało", powiedział L., kiedy przechodziliśmy, a ja, zachowując lojalność wobec Round House, wymamrotałam coś na temat wad Rodmell, ale tak czy siak zasugerowałam, żebyśmy ten dom następnego dnia obejrzeli. I poszliśmy dalej.(1)

Monks House, Rodmell, położony jest w Sussex, oddalony o piętnaście kilometrów od Charleston, królestwa Vanessy Bell. Woolfowie zakupili go w lipcu 1919 roku z zamiarem uczynienia z niego letniego domu; w 1940 zostali zmuszeni w nim zamieszkać na stałe. To właśnie w Rodmell Virginia popełniła samobójstwo w 1941 roku, a jej mąż Leonard żył tam do końca swoich dni. Obecnie dom jest w posiadaniu National Trust i otwarty dla zwiedzających od kwietnia do października.

"(...) Monks House nie ma w sobie wiele ceremonialności czy precyzji. To bezpretensjonalny dom, długi i niski, dom o wielu drzwiach, jedną ścianą wychodzący na drogę w Rodmell (...)"(1)

Monks House jest domem niskim, ciemnym, surowym. Pomieszczenia są niewielkie, a w 1919 nie było w nim ogrzewania, gorącej wody i elektryczności - panowały w nim warunki, nawet jak na ówczesne standardy, spartańskie. Nic dziwnego - budynek ten był niegdyś zamieszkiwany przez mnichów i z myślą o nich został zbudowany.
Sam dom nie wzbudził entuzjazmu Woolfów, co innego jednak ogród: ten zdobył ich serca w mgnieniu oka, i głównie ze względu na niego zdecydowali się na zakup posiadłości w Rodmell. Ogród był bujny i dobrze utrzymany, były w nim zarówno grządki warzywne jak i kwietne klomby, i nie zabrakło drzew owocowych.

Woolfowie przystąpili do remontu i dekorowania swojego nowego domu; zawsze było w nim coś do zrobienia. Ściany pomalowali na zielono, niebiesko i żółto. Richard Shone stwierdził: "salon (...) wydawał się być (...) niemalże położony pod wodą; ściany były tak zielone, a zieleń roślin wpychała się przez małe okna." (2) Z pewnością wpływało to na nastrój mieszkańców. Dom mógł być przytulny lub ponury, lecz nigdy pogodny i wesoły jak Charleston.
W umeblowaniu i udekorowaniu Monks pomagali rodzina i przyjaciele; mieszkający nieopodal Vanessa Bell i Duncan Grant, a także Roger Fry, Dora Carrington i inni. Wiele obiektów pochodziło z Warsztatów Omega, które były przedsięwzięciem Fry'a i Bell; w pozostałych czuć ducha postimpresjonizmu.

Salon

Przedsionek

Jadalnia

(...) sypialnia Virginii, dorobiona w 1929, po jedenastu latach od chwili zakupienia domu (zbiegło się to z opublikowaniem słynnej "feministycznej" książki "Własny pokój"), jest pomieszczeniem jasnym, z dwoma oknami i osobnym wejściem, prowadzącym bezpośrednio do ogrodu. Biblioteczka, polakierowana na zielono, podobnie jak futryny, przylega do szarawej ściany i kominka (ozdobionego przez Vanessę płytkami z charakterystycznymi dla niej figurami geometrycznymi o niezdecydowanej linii, w pastelowych barwach). Komódka to zwykły stoliczek wiklinowy, na którym stoi lampa firmy Omega. Na wprost wąskiego łóżka stojącego przy ścianie pod oknem znajduje się drugie okno, z tyłu zaś biblioteczka. Narzuta jest śnieżnobiała, podłoga drewniana, przy łóżku leży duży perski dywan, bardzo stary. W każdym szczególe znać rękę Vanessy, uważnej dekoratorki. W pokoju jest jeszcze jeden stół, wyłożony płytkami przez Duncana Granta. Stary piecyk wskazuje, że sam kominek nie wystarczał, by chronić Virginię przed surowymi angielskimi zimami, i przypomina, jak skarżyła się, że jest "przemarznięta jak jaskółeczka".(3)

Sypialnia

Zamiast gabinetu wolała lodge, szopę w głębi ogrodu, przeznaczoną na narzędzia ogrodnicze, którą nazywała "moim domkiem". Tu mogła otoczyć się ciszą (już odgłos wyjmowania przez męża jabłek z torby dekoncentrował ją) i... ponurością. "Jej pokój był nie tylko nieuporządkowany, lecz często także stawał się ponury", twierdził Leonard, wspominając także o "złym zorganizowaniu i niewygodzie", w jakich z przyjemnością pracuje żona. (3)

Stróżówka

Duży ogród Monk's House, Rodmell, w Sussex, odgrodzony z jednej strony od ulicy, z drugiej delikatnie nachylony ku rzece Ouse, był sławny w okolicy dla swojej letniej świetności. W sierpniu - gdy go odwiedziłem po raz pierwszy - gdy ogrody mają chwilę na złapanie oddechu, Leonard obmyślił narzutę z dalii, lilii, purpurowych jerozolimskich karczochów, gajlardii i fuksji w rabatach. Konserwatorium przy domu było najeżone kaktusami. (2)

Ogród

Popiersia Leonarda i Virginii w ogrodzie

Rzeka Ouse, w której Virginia utopiła się w 1941 roku

Zdjęcia pochodzą od Snoopy'ego (link do jego notki o Monks House).

1. Chwile Istnienia, Virginia Woolf, Kraków 2007
2. Bloomsbury Group
3. Domy pisarek, Sandra Petrignani, Warszawa 2004